publikacje


Bramy do...


    Bramy wiodą do niebios, ale także do piekieł. Kategoria bramy wspomaga istnienie Niebios i Piekieł, do których dostęp możliwy jest tylko po ich przekroczeniu.... Można przyjąć, że historia powszechna ludzkości to historia bramami oznaczana..., bramami cywilizacji, czyli tymi zbudowanymi, nawet jeśli niektóre nie przetrwały i bramami kultury, czyli tymi symbolicznymi, nawet jeśli niektóre są obecnie niezrozumiałe, czy odmiennie odczytywane. Zawsze jednak wyznaczały one pewien punkt w przestrzeni, a także i w czasie, oddzielający tu i tam, teraz i potem, wyrażały ciągłą tęsknotę człowieka w dążeniu do zmiany, polegającej na osiągnięciu celu do którego zmierzamy, lub pozostawieniu za sobą tego co niepotrzebne. Zamknięte - oznaczają tajemnicę, ale i zakaz oraz daremność starań o zmianę, odrzucenie. Otwarte - oznaczają odkrytość, wezwanie do przekroczenia ich progu, sugerują łatwość osiągnięcia zmiany, gościnność.
    Łatwość..., no właśnie - tu kontrowersja, np. porta sacra w kościołach rzymskich - to specjalne drzwi, otwierano je tylko w roku jubileuszowym. Ewangelista zaś głosił: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!" (Mat. 7, 13-14).
    Tak więc trudność..., istotnie udręka pokonania bramy wyznacza poziom próby dla człowieka. Wielcy zdobywcy przemaszerowywali pod łukami tryumfalnymi po powrocie z podbojów, symbolicznie... a nie na nie wyruszając. Nowożeńcy przez bramę weselną przechodzili też post factum, po powrocie z kościoła.
    Porta itineri longissima..., łacińska maksyma podnosi tę kwestię - mozół pokonania bramy, a domyślnie oznacza, że na początku, co jest trudne, trzeba próbować ją w tym celu najpierw otworzyć i potem wystarczy przez nią przejść.
    Bramy, bramy, bramy...
    Oglądając prace Ryszarda Czernowa z cyklu "Bramy" łatwo wpadamy w refleksyjny dystans w którym szybko uruchamiają się rozległe konotacje, jakich sygnały powyżej przedstawiłem.
    Dlaczego tak się dzieje? Przecież to "tylko" seria fotografii zmodyfikowanych digitalnie, przedstawiających współczesne obiekty "z klasy" bramy. Odpowiedź jest - co paradoksalne - prosta i jednocześnie wieloaspektowo skomplikowana. Werystycznie podchodząc do fotogramów, łatwo zauważamy - co jest efektem modyfikacji digitalnych - ich "odstrojenie" od ikoniczności, które możemy zaklasyfikować jako autorską ingerencję w obraz obiektu, motywowaną jednostkowo intuicyjnym gestem twórcy. Jej sile oddziaływania możemy ulec, bądź też jej w ogóle nie odczuwać, przechodząc do porządku nad różnicami pomiędzy naszym i autora indywidualizmem. Jednakże kreacyjność tych zabiegów jest niepodważalna i nie sposób nie zauważyć iż są one zastosowane w celu przesunięcia funkcji obrazu fotograficznego z - wyznaczanej przez jego istotę - dokumentalnośći, na obszar dominacji atrybutów estetycznych. Tu, jak najbardziej, dotykamy skomplikowanej części odpowiedzi na wyżej sformułowane pytanie. Owo "odstrojenie" od ikoniczności jest przecież pozbawieniem obrazu jego atrybutów realizmu. Przedstawiają one teraz coś czego przecież nie ma! No nie, ale w tym właśnie tkwi istota tej komplikacji. Obrazy te przedstawiają coś, co jak najbardziej istnieje. Tak! Zaistniało bowiem w wyobraźni autora, a tylko technologia digitalna pomogła w jego, zmaterializowanym na obrazie, przedstawianiu. Dla odstrojenia tego nie należy poszukiwać jakichś jednoznaczności, lecz odbierane one powinny być jako wręcz niejasne metafory, dla których każdy z nas może rozwinąć własne interpretacje. To istnienie owych metafor właśnie daje szanse naszej intelektualnej aktywności, a ich siła wyrazu aktywność tę wymusza.


Stefan Czyżewski

luty 2005